Szelest kart
Andrzej Tomaszewski

Książka jest bytem skrojonym z przyciętego stosu zadrukowanych kartek, właściwie niczym więcej. Dlaczego więc obchodzimy się z nią jak z relikwią, przypisujemy jej nadnaturalne atrybuty i chronimy przez pokolenia przed rozpadem lub zaginięciem? Jaką odpowiedź możemy uznać za kompletną, a zarazem pozbawioną kabotyńskiej pompatyczności? A może sprawa jest tak przyziemnego formatu, że banalności rozwiązania zwyczajnie nie zauważamy. Może tajemnicą książki jest jedynie to, że godnie zastępuje człowieka pod jego nieobecność.