„...jesteś kwitnącą grą rozumu, jesteś ruchem króla szachowego myślenia”

Miałem koleżkę Krzysia Marcinkiewicza, z którym grywałem w szachy. W drugiej czy trzeciej klasie technikum doszliśmy do wniosku, że nie gramy dobrze i wypadałoby grać lepiej. Mieszkaliśmy blisko Rynku Starego Miasta w Warszawie, gdzie mieścił się wówczas Polski Związek Szachowy (poł. lat 60. ubiegłego wieku). Poszliśmy pełni obaw, czy będą chcieli gadać z takimi młodzieniaszkami i fuszerami. Spotkaliśmy tam Jerzego Nobisa, znaczną figurę w światku szachowym. Zapytał nas, skąd jesteśmy, a my, że ze szkoły poligraficznej. Na to Nobis: – Do „Drukarza” marsz! I tak trafiliśmy do pierwszoligowego klubu, w którym grali m.in.: Janusz Szpotański (ten od Towarzysza Szmaciaka), bracia Ziemaccy, Zenon Autowicz i Andrzej Adamski. Naszym opiekunem został Andrzej Kania. Dzisiaj prezesuje on Warszawskiemu Towarzystwu Szachowemu Drukarzy i Wydawców.